Latający pierścień – który przecież potrafię idealnie zrobić bez żadnej Tarantuli czy Spider Pena – według niego jest jego efektem i rzekomo nikt inny nie może go już sprzedawać.
Jak to niby ma być jego, skoro to się robiło zanim on w ogóle wymyślił jakikolwiek ze swoich mechanicznych reeli.
A na dodatek, według niego, mechaniczne ITR-y są jego własnością i nikt nie może ich produkować bez płacenia mu za prawa.
Dobra, obejrzałem już całe wideo (ciągnie się, ale koniec końców wszystko jest mega istotne).
Przedstawię moją osobistą opinię i krytykę
Po wysłuchaniu tych relacji, jaśnie panu Mesice mogę życzyć tylko
WSZYSTKIEGO NAJGORSZEGO W ŻYCIU.
OGROMNIE SIĘ CIESZĘ, że nie daję zarobić na częściach zamiennych temu typowi, który mieni się iluzjonistą/przedsiębiorcą, a tak niesamowicie mnie rozczarował.
Od teraz będę namawiać KAŻDEGO, żeby kręcił własne loopsy i żeby nikt już nigdy nie kupił od niego tego produktu.
Będę też zachęcać, żebyście wkłady zapasowe do SpiderPro/Tarantula 2 robili sobie sami, tak jak ja.
(NIGDY nie miałem zamiaru tego publikować, ale po tym filmiku... czuję moralny obowiązek podzielić się tym, co zrobiłem, żeby każdy chętny mógł zrobić to samo)
O ile to prawda, że same gadżety, czyli te urządzenia, TRZEBA kupić (i dać mu na nich zarobić), o tyle wkładów zapasowych JUŻ NIE.
Mnie wyprodukowanie jednej szpulki kosztuje niecałe 50 centów. Oczywiście trzeba doliczyć czas, który na to poświęcam – maksymalnie godzinę na szpulkę, wliczając w to rozwarstwianie 10-metrowej nici.
Szpulki wydrukowane na drukarce żywicznej (40 centów za sztukę).
Ta po prawej to kopia oryginału, dwie po lewej są zmodyfikowane, żeby mieściły więcej nici, jeśli byłaby taka potrzeba.
Rozwarstwiamy nić.
Około 20 minut na 10-metrową nić (szpulki od Mesiki mają 7,5 metra).
A tak przy okazji, 10 metrów nici kosztuje mnie 1 centa.
I łączymy szpulkę z nicią (ja do nawijania używam samego SpiderPro, co zajmuje dosłownie kilka sekund).
Na koniec chowamy je do bardzo zgrabnego pojemniczka, który sam łatwo robię.
Różne kolory, różne szpulki i długości.
Każdy pojemniczek z kolorową dłonią mieści 4 szpulki.
Niebieskie i czerwone mają po 10 metrów, a zielone po 5 metrów.
Na zdjęciu poniżej mam w zapasie 920 metrów nawiniętych na szpulki, zrobionych przeze mnie i dla mnie.
Inwestycja? Licząc z górką, nie więcej niż 80 euro.
Gdybym musiał to wszystko kupić, wydałbym prawie 1000 euro.
Myślę, że wygrałem to z ogromną przewagą i nie mam nic więcej do dodania.
Pozdrawiam i życzę dobrej magii!!!
P.S. Jeśli ktoś się zastanawia: „A czy szpulka nie jest chroniona prawem autorskim albo opatentowana?”.
Odpowiedź jest bardzo prosta: jeśli tego nie sprzedajesz i robisz to na własny użytek, prawa autorskie i patenty są gówno warte. Dopóki nie czerpiesz z tego bezpośrednich zysków (podczas występu, za który dostajesz wynagrodzenie i używasz swoich szpulek, zysk jest pośredni, bo po prostu z nich korzystasz), Mesika nic nie może ci zrobić.
Wklejam Wam kilka przemyśleń, którymi dzieliłem się na grupie na Telegramie w tym temacie. Może Wam się to przyda:
Przekopałem bazę patentową i sytuacja wygląda tak: nie ma żadnego patentu na samą ideę "Loopsów" (która wywodzi się od Finna Jona). Istnieją za to patenty Yigala Mesiki dotyczące opakowań i systemów przechowywania: jeden na etui typu Innercircle, drugi na blaszkę z nacięciami do ich trzymania i kolejny, nowszy, na inne pudełko. Do tego sama marka „LOOPS” jest zarejestrowana na Mesikę.
Sprawdziłem to w Google Patents i potwierdzam: Yigal Mesika ma przyznane patenty na opakowania i akcesoria do Loopsów, to nie są tylko wnioski. Oto bezpośrednie linki:
US 7,861,861 B2 – Container for holding elastic loops therein
Więc tak, są oficjalnie zarejestrowane i nie mowa tu o żadnych niedokończonych sprawach.
Jak zajrzycie w szczegóły, widać, że opłaty są na bieżąco uiszczane 🤣🤣
A co do samych patentów, żeby mieć rozeznanie:
Dla przykładu w Hiszpanii:
Patent może kosztować kilka tysięcy euro (3.000–6.000 € z rzecznikiem) i na przyznanie czeka się latami.
Wzór użytkowy jest o wiele tańszy i szybszy: kosztuje zazwyczaj od 900 do 1.500 €.
Krótko mówiąc: patent jest drogi i powolny, a wzór użytkowy to taka ekonomiczna i szybka opcja.
Jeśli dodamy do tego koszty ochrony w innych krajach... w świecie magii kompletnie nie widzę, żeby to się zwracało.
Na koniec:
Skoro temat patentów wydaje się ciekawy, sprawdziłem klasyfikację A63J21/00 (akcesoria magiczne) – UWAGA na ukośnik, bo w niektórych wyszukiwarkach nie działa. W Espacenet wyskakuje około 1260 pozycji od 1865 roku, a w Patentscope około 1010 od 1903.
W Hiszpanii przez ponad wiek uznano tylko około 32 patenty związane z magią.
Wychodzi na to, że w magii patentuje się tylko absolutne minimum.
To tylko wycinek tego, co pisałem w tamtej rozmowie. Mam nadzieję, że komuś z Was to pomoże.
Nie uważam, że patentowanie własnych wynalazków jest złe, ale w świecie magii, biorąc pod uwagę wielkość rynku i potencjalne zyski, jest to bardzo skomplikowane. Musisz zainwestować w patent, zanim w ogóle dowiesz się, czy Twój produkt "chwyci"…
Więc tak, są oficjalnie zarejestrowane i nie są to tylko jakieś tam rozpoczęte procedury.
No cóż, @cdiaz, tak naprawdę to, co ma zarejestrowane, to jest dosłownie GÓWNO NA PATYKU, i już tłumaczę o co chodzi.
Te patenty to kompletne nic, w żadnym z nich nie ma zarejestrowanego żadnego efektu ani triku (bo wie, że nie może) i próbuje rejestrować to, co faktycznie może – opakowania i niewiele więcej.
Problem z patentami, na których rozpatrzenie wciąż czeka (I KTÓRYCH NIGDY W ŻYCIU NIE DOSTANIE), dotyczy jego latającej obrączki (Ring Flight), która jest bezczelną kopią. Facet pieprzy o prawach autorskich, a sam je naruszył, kopiując coś, co istniało już 20 lat temu u Steve'a Sheridana (Rinky Dinky).
Od teraz (dla mnie) nazwisko Mesika oznacza oszusta, i mam nadzieję, że przez swój egocentryzm doświadczy wszystkiego, co najgorsze przez resztę swojego życia.
Ludzie tacy jak on są na tej planecie całkowicie zbędni.
Pozdro zeta. Jak mawiał Dai Vernon, siedzisz w tym dla kasy czy dla magii? W jego przypadku sprawa jest jasna. A tak przy okazji, Yigal wrzucił filmik z odpowiedzią, ale go usunął – coś musi być na rzeczy.
Wrzucam filmik, w którym Yigal odpowiada. Dostałem go na maila, co mnie dość mocno zaskoczyło – i patrząc po komentarzach, nie jestem jedyny. Jest po angielsku i nie ogarniam, jak dodać do niego polskie napisy, więc jeśli komuś się uda, byłoby super.
Ma tę swoją prawdę i nie przegadasz go.
Latający pierścień – który przecież potrafię idealnie zrobić bez żadnej Tarantuli czy Spider Pena – według niego jest jego efektem i rzekomo nikt inny nie może go już sprzedawać.
Jak to niby ma być jego, skoro to się robiło zanim on w ogóle wymyślił jakikolwiek ze swoich mechanicznych reeli.
A na dodatek, według niego, mechaniczne ITR-y są jego własnością i nikt nie może ich produkować bez płacenia mu za prawa.
Ech, olewam takich arogantów.
Lepiej ich olać i zająć się czymś produktywnym.
Dobra, obejrzałem już całe wideo (ciągnie się, ale koniec końców wszystko jest mega istotne).
Przedstawię moją osobistą opinię i krytykę
Po wysłuchaniu tych relacji, jaśnie panu Mesice mogę życzyć tylko
WSZYSTKIEGO NAJGORSZEGO W ŻYCIU.
OGROMNIE SIĘ CIESZĘ, że nie daję zarobić na częściach zamiennych temu typowi, który mieni się iluzjonistą/przedsiębiorcą, a tak niesamowicie mnie rozczarował.
Od teraz będę namawiać KAŻDEGO, żeby kręcił własne loopsy i żeby nikt już nigdy nie kupił od niego tego produktu.
https://magigram.com/es/club/beginners/taller-de-magia-guia-tutorial-de-la-tejedora-de-bucles-loops-knitter-parte-1-de-2-1048/
https://magigram.com/es/club/beginners/taller-de-magia-guia-tutorial-de-la-tejedora-de-bucles-loops-knitter-parte-2-de-2-1049/
Będę też zachęcać, żebyście wkłady zapasowe do SpiderPro/Tarantula 2 robili sobie sami, tak jak ja.
(NIGDY nie miałem zamiaru tego publikować, ale po tym filmiku... czuję moralny obowiązek podzielić się tym, co zrobiłem, żeby każdy chętny mógł zrobić to samo)
O ile to prawda, że same gadżety, czyli te urządzenia, TRZEBA kupić (i dać mu na nich zarobić), o tyle wkładów zapasowych JUŻ NIE.
Mnie wyprodukowanie jednej szpulki kosztuje niecałe 50 centów. Oczywiście trzeba doliczyć czas, który na to poświęcam – maksymalnie godzinę na szpulkę, wliczając w to rozwarstwianie 10-metrowej nici.
Szpulki wydrukowane na drukarce żywicznej (40 centów za sztukę).
Ta po prawej to kopia oryginału, dwie po lewej są zmodyfikowane, żeby mieściły więcej nici, jeśli byłaby taka potrzeba.
Rozwarstwiamy nić.
Około 20 minut na 10-metrową nić (szpulki od Mesiki mają 7,5 metra).
A tak przy okazji, 10 metrów nici kosztuje mnie 1 centa.
I łączymy szpulkę z nicią (ja do nawijania używam samego SpiderPro, co zajmuje dosłownie kilka sekund).
Na koniec chowamy je do bardzo zgrabnego pojemniczka, który sam łatwo robię.
Różne kolory, różne szpulki i długości.
Każdy pojemniczek z kolorową dłonią mieści 4 szpulki.
Niebieskie i czerwone mają po 10 metrów, a zielone po 5 metrów.
Na zdjęciu poniżej mam w zapasie 920 metrów nawiniętych na szpulki, zrobionych przeze mnie i dla mnie.
Inwestycja? Licząc z górką, nie więcej niż 80 euro.
Gdybym musiał to wszystko kupić, wydałbym prawie 1000 euro.
Myślę, że wygrałem to z ogromną przewagą i nie mam nic więcej do dodania.
Pozdrawiam i życzę dobrej magii!!!
P.S. Jeśli ktoś się zastanawia: „A czy szpulka nie jest chroniona prawem autorskim albo opatentowana?”.
Odpowiedź jest bardzo prosta: jeśli tego nie sprzedajesz i robisz to na własny użytek, prawa autorskie i patenty są gówno warte. Dopóki nie czerpiesz z tego bezpośrednich zysków (podczas występu, za który dostajesz wynagrodzenie i używasz swoich szpulek, zysk jest pośredni, bo po prostu z nich korzystasz), Mesika nic nie może ci zrobić.
Wklejam Wam kilka przemyśleń, którymi dzieliłem się na grupie na Telegramie w tym temacie. Może Wam się to przyda:
Przekopałem bazę patentową i sytuacja wygląda tak: nie ma żadnego patentu na samą ideę "Loopsów" (która wywodzi się od Finna Jona). Istnieją za to patenty Yigala Mesiki dotyczące opakowań i systemów przechowywania: jeden na etui typu Innercircle, drugi na blaszkę z nacięciami do ich trzymania i kolejny, nowszy, na inne pudełko. Do tego sama marka „LOOPS” jest zarejestrowana na Mesikę.
Sprawdziłem to w Google Patents i potwierdzam: Yigal Mesika ma przyznane patenty na opakowania i akcesoria do Loopsów, to nie są tylko wnioski. Oto bezpośrednie linki:
US 7,861,861 B2 – Container for holding elastic loops therein
https://patents.google.com/patent/US7861861B2/en
US 8,408,394 B2 – Sheet for holding elastic loops thereon
https://patents.google.com/patent/US8408394B2/en
US 10,183,780 B2 – Container for holding invisible elastic bands therein
https://patents.google.com/patent/US10183780B2/en
Więc tak, są oficjalnie zarejestrowane i nie mowa tu o żadnych niedokończonych sprawach.
Jak zajrzycie w szczegóły, widać, że opłaty są na bieżąco uiszczane 🤣🤣
A co do samych patentów, żeby mieć rozeznanie:
Dla przykładu w Hiszpanii:
Patent może kosztować kilka tysięcy euro (3.000–6.000 € z rzecznikiem) i na przyznanie czeka się latami.
Wzór użytkowy jest o wiele tańszy i szybszy: kosztuje zazwyczaj od 900 do 1.500 €.
Krótko mówiąc: patent jest drogi i powolny, a wzór użytkowy to taka ekonomiczna i szybka opcja.
Jeśli dodamy do tego koszty ochrony w innych krajach... w świecie magii kompletnie nie widzę, żeby to się zwracało.
Na koniec:
Skoro temat patentów wydaje się ciekawy, sprawdziłem klasyfikację A63J21/00 (akcesoria magiczne) – UWAGA na ukośnik, bo w niektórych wyszukiwarkach nie działa. W Espacenet wyskakuje około 1260 pozycji od 1865 roku, a w Patentscope około 1010 od 1903.
W Hiszpanii przez ponad wiek uznano tylko około 32 patenty związane z magią.
Wychodzi na to, że w magii patentuje się tylko absolutne minimum.
To tylko wycinek tego, co pisałem w tamtej rozmowie. Mam nadzieję, że komuś z Was to pomoże.
Nie uważam, że patentowanie własnych wynalazków jest złe, ale w świecie magii, biorąc pod uwagę wielkość rynku i potencjalne zyski, jest to bardzo skomplikowane. Musisz zainwestować w patent, zanim w ogóle dowiesz się, czy Twój produkt "chwyci"…
@cdiaz:
No cóż, @cdiaz, tak naprawdę to, co ma zarejestrowane, to jest dosłownie GÓWNO NA PATYKU, i już tłumaczę o co chodzi.
Te patenty to kompletne nic, w żadnym z nich nie ma zarejestrowanego żadnego efektu ani triku (bo wie, że nie może) i próbuje rejestrować to, co faktycznie może – opakowania i niewiele więcej.
Problem z patentami, na których rozpatrzenie wciąż czeka (I KTÓRYCH NIGDY W ŻYCIU NIE DOSTANIE), dotyczy jego latającej obrączki (Ring Flight), która jest bezczelną kopią. Facet pieprzy o prawach autorskich, a sam je naruszył, kopiując coś, co istniało już 20 lat temu u Steve'a Sheridana (Rinky Dinky).
Od teraz (dla mnie) nazwisko Mesika oznacza oszusta, i mam nadzieję, że przez swój egocentryzm doświadczy wszystkiego, co najgorsze przez resztę swojego życia.
Ludzie tacy jak on są na tej planecie całkowicie zbędni.
Uuuuuuuuuuuu, niewygodne prawdy........ 😂 😂 😂 😂 😂.
Gnębiciel i troll patentowy.
Uwielbiam to!!!!!
Pozdro zeta. Jak mawiał Dai Vernon, siedzisz w tym dla kasy czy dla magii? W jego przypadku sprawa jest jasna. A tak przy okazji, Yigal wrzucił filmik z odpowiedzią, ale go usunął – coś musi być na rzeczy.
Wrzucam filmik, w którym Yigal odpowiada. Dostałem go na maila, co mnie dość mocno zaskoczyło – i patrząc po komentarzach, nie jestem jedyny. Jest po angielsku i nie ogarniam, jak dodać do niego polskie napisy, więc jeśli komuś się uda, byłoby super.
😂 😂 😂
Bla, bla, bla..., Ja jestem najlepszy
Bla, bla, bla..., Kradną mi pomysły
Bla, bla, bla..., Ja jestem najlepszy
Bla, bla, bla..., To ja to wymyśliłem
Bla, bla, bla..., Ja jestem najlepszy
Bla, bla, bla..., Kolekcjonuję patenty
Bla, bla, bla..., Ja jestem najlepszy
Bla, bla, bla..., Skończył mi się papier toaletowy
Bla, bla, bla..., Ja jestem najlepszy
Bla, bla, bla..., Wszyscy kłamią, tylko nie ja
Bla, bla, bla..., Ja jestem najlepszy
Bla, bla, bla..., Zgadnij, na kogo głosowałem?
Bla, bla, bla..., Ja jestem najlepszy
Bla, bla, bla..., Ja jestem najlepszy
Bla, bla, bla..., Ja jestem najlepszy
I tak przez całe wideo. Nie do zniesienia.
Osiągnął coś, czego zupełnie się nie spodziewałem: sprawił, że nienawidzę go jeszcze bardziej.
A naprawdę chciałem obejrzeć to wideo, żeby poznać jego argumenty – coś nowego, co zmieniłoby wszystko.
Podsumowanie brzmi: „Ja jestem dobry, inni są źli i nie dają się zniewolić”
Jak zwykle nie przestajesz zaskakiwać, i w pełni się zgadzam – dla mnie to zwykły najemnik w świecie iluzji, moja osobista opinia