Karty jako broń - Cards As Weapons - Ricky Jay
Gdyby ktoś jeszcze tego nie znał.
Książka:
Wyskoczył mi na YouTubie ten filmik;
Gdy go obejrzałem, przypomniałem sobie o tej niesamowitej, cudownej i osobliwej książce (dzisiaj pewnie uznanej za odpowiedniądla pełnoletnich, bo zawiera akty, bardzo delikatne...ale jednak wystarczające) – była to jedna z pierwszych książek, jakie przeczytałem lata temu, podejmując próbę opanowania tego samemu... do dziś jeszcze nie potrafię 😅
Tak czy siak, to niesamowita i magiczna umiejętność (zresztą zawsze miałem słabość do Gambita z X-Menów).
Uwaga: Pełna nagość, którą widać w książce, to zdjęcia kobiecej modelki (przyjaciółki Ricky'ego Jaya), które moim zdaniem – i jak na tamte czasy (rok 1977 w USA) – są zupełnie normalne.
Nie mają w sobie nic o charakterze seksualnym. Mimo pełnej nagości modelki widać jedynie jej piersi i sutki (co dzisiaj wystarczyłoby do ocenzurowania), to w zasadzie po prostu pozowane zdjęcia pokazujące ułożenie dłoni do rzutu, które jednak w dzisiejszych realiach mogą wydawać się wyrwane z kontekstu.
Tak czy siak, to świetna książka, z której sam niewiele wyciągnąłem 😅 bo wciąż rzucam beznadziejnie.
Coś wspaniałego.
To po raz kolejny pokazuje, jak niesamowita jest ludzka pomysłowość!!
Dzięki za udostępnienie !!
Można to przeczytać online tutaj:
https://archive.org/details/Cards_as_Weapons_-_Ricky_Jay_1977/mode/2up
Mark Rober może i jest z NASA, ale jest bardziej leniwy niż ten, kto projektował flagę Japonii....
Są specjalne karty do rzucania, nazywają się Banshee i wydają charakterystyczny świst w locie. Zazwyczaj używają ich ci, którzy lubią ten florysz.
Walka na karty w „Iluzji” (2013) jest bezcenna: