Empalme kart
Czy ktoś podpowie mi, jak zrobić empalme z dolnej części talii? Potrzebuję tego do mojego triku, sporo szukałem, ale... nic nie znalazłem. Jeśli ktoś może mi pomóc, byłbym wdzięczny.
Czy ktoś podpowie mi, jak zrobić empalme z dolnej części talii? Potrzebuję tego do mojego triku, sporo szukałem, ale... nic nie znalazłem. Jeśli ktoś może mi pomóc, byłbym wdzięczny.
Cześć. Zerknij na ten filmik, może Ci się przyda.
Pozdrawiam
Obawiam się, że ten film to idealny przykład na to, że trzeba bardzo uważać na źródła, z których uczymy się na YouTube.
Chłopak na nagraniu popełnia praktycznie wszystkie możliwe błędy, jakie tylko można zrobić przy palmowaniu kart.
W książce „Cartomagia Fundamental” Vicente Canuto znajdziesz kilka sposobów na palmowanie od dołu. Jednym z nich jest bezpośrednie palmowanie na dwa tempa, które jest naprawdę proste.
Dla przykładu:
Po 9 latach nadal uważam, że moje empalme nie są idealne, a mimo to przechodzą, bo dbam o odpowiednią atmosferę i kontroluję timing między relaksem, rozmową (misdirection) a samym wykonaniem techniki.
Uważam, że chodzi o to, by wykonać empalme w odpowiednim, właściwym momencie, a jeśli sam potrafisz taki moment stworzyć – tym lepiej.
Najtrudniejsze dla mnie na początku było przełamanie uczucia, że ktoś mnie przejrzał (choć wcale tak nie było).
Ludzie czekają, aż będziesz kontynuował, a ty stoisz i myślisz: „o kurczę, przeszło”.
Długo zajęło mi zbudowanie pewności siebie, by pokonać to uczucie, bo to właśnie ono może cię zdradzić, że coś kombinujesz.
Jak zawsze powtarzam, jeśli chodzi o technikę, to tylko praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka, oraz dopasowanie wszystkiego do własnych dłoni.
Jednak psychologia i umiejętność zachowania luzu, zwłaszcza w momencie wykonywania „brudnej roboty”, jest dla mnie najważniejszą kwestią. Przynajmniej to sprawiło, że ludzie uważają mnie za iluzjonistę (bo podkreślam, robię triki dla rodziny, a od czasu do czasu pokazuję magię przypadkowym ludziom na ulicy czy w barze. Nie mówię, że jestem magikiem, bo to nie mój zawód).
Z drugiej strony, w moim przypadku korzystam też z Tool, Zenith czy Unhanded (i kilku innych systemów), które pozwalają na naprawdę czyste „empalmes” (dłonie zawsze wydają się puste) i gotowe do pojawienia się (zależnie od gimmicku) w różnych miejscach.
I choć to gimmicki, jasne jest, że przewyższają one techniczne umiejętności każdego magika.
Tak naprawdę (i to jest tylko moje zdanie) nie trzeba być wybitnym technikiem, żeby być dobrym iluzjonistą – liczy się przede wszystkim warsztat sceniczny.
Uważam, że są rzeczy, o których nie powinno się dyskutować. Ten tutorial o empalme, który wrzucono, jest bezwartościowy. Nie uczy, jak poprawnie wykonać tę technikę. To kwestia czysto obiektywna.
To wspaniale, że magia jest sztuką i że w sztuce nie ma reguł, ale to podejście subiektywne; jednocześnie w każdej sztuce istnieją obiektywne zasady. Jeśli nie potrafisz pisać, naucz się najpierw, zanim zaczniesz pisać powieść.
A zwłaszcza w magii, gdzie sekret jest podstawą wszystkiego.
Teksty w stylu „u mnie to działa” to odpowiedzi, które najbardziej mnie irytują w tej sztuce. Zazwyczaj pojawiają się jako odpowiedź na radę i sprawiają, że odechciewa mi się pomagać.
Gabi mówił, że magia nie może polegać na rozdawaniu pamiątek. Że nie można próbować „wcisnąć” czegokolwiek tylko niektórym widzom, a innym nie. Według niego techniki zawsze musiały być na najwyższym poziomie, działać na każdego widza, inaczej są bezużyteczne. Siedzę w tym już długo i długo zajęło mi, zanim odważyłem się użyć niektórych technik, dopiero po ogromnej ilości ćwiczeń, a mimo to nadal zdarza mi się pomylić.
Oczywiście nie mówię tu o paraliżu decyzyjnym, od tego ćwiczymy przed przyjaciółmi i innymi magikami, ale gloryfikowanie przeciętności nie wydaje mi się drogą do rozwoju.
I nie robi mi różnicy, czy robi to zawodowiec, czy laik. Chociaż nie, skoro bierzesz za to pieniądze, to postaraj się. Ale jeśli naszym celem ma być naśladowanie zawodowca, który robi to słabo, to niezły sobie cel obraliśmy.
Co więcej, zawsze uważałem, że takie podejście wynika z zaspokajania własnych potrzeb jako maga. Poświęcamy dobre wykonanie, które gwarantuje widzowi najlepsze wrażenia, na rzecz satysfakcji, jaką daje nam zrobienie tego „fajnego” numeru. Warto przeczytać to, co Ascanio pisze na końcu swojego opisu "podartej karty" (carta rota), krytykując tych, którzy chcą wykonywać efekt bez wcześniejszego treningu.
W każdym razie, to oczywiste, że @maximiliano i ja jesteśmy bardzo krytyczni, ale jeśli mistrz Hiszpanii jest bardzo krytyczny, może warto zadać sobie pytanie dlaczego.
I poważnie, jeśli ktoś o coś pyta, dostaje złą odpowiedź, ekspert mówi mu: „źle to robisz, lepiej zajrzyj do tego źródła”, to nie sądzę, by logiczną odpowiedzią było: „tak, tak, rób to nadal po swojemu, widziałem, że przechodzi”. W ten sposób ekspert będzie miał zerową ochotę, by cokolwiek doradzić następnym razem.
No cóż, myślę, że jesteście „ciut” za bardzo krytyczni 😅
Sugerowałbym podejść do tego bardziej pragmatycznie i pomyśleć, że jego „przerysowany sposób wykonania” to po prostu metoda na lepsze zwizualizowanie techniki widzowi.
Nie każdy, nawet jeśli potrafi coś zrobić, umie to wytłumaczyć.
Nawet jeśli potrafi to wyjaśnić, może się zestresować (co chyba właśnie mu się przytrafiło).
@maximiliano:
No i proszę... 😊
Z jednej strony służy nam to do poznania techniki, a z drugiej pokazuje, jak tego NIE robić
Tak czy inaczej się uczymy.
@maximiliano:
👍
@link22:
Widziałem zawodowych iluzjonistów (którzy biorą kasę za występy) robiących fatalne palmy ALE z tak genialną misdirection, że nigdy nawet nie spróbowali poprawić swojego palma, bo po prostu tego nie potrzebują – widz po prostu NIGDY nie spojrzy na ich dłonie w tym konkretnym momencie.
W takich przypadkach psychologia wygrywa z techniką. (a o tym można gadać w nieskończoność)
Z drugiej strony, jeśli należysz do tych, którzy lubią „pchać się przed oczy” i pokazywać za dużo, jasne jest, że opanowanie czystego palma to konieczność.
To technika, która dobrze wykonana potrafi być niesamowicie czysta, czyli krótko mówiąc – całkowicie niewykrywalna, nawet pod samym nosem widza.
@link22:
Który z nich wszystkich??? 🤣
Osobiście (przeczytałem Canuto ponad 10 razy) i wydawało mi się, że wiem już wszystko, a mimo to zawsze znajdzie się ktoś, kto zaskoczy cię czymś, co było tam od zawsze, tylko samemu się na to nie zwracało uwagi ani tego nie doceniało, dopóki ktoś o tym nie wspomniał. Tak właśnie miałem z analizą Canuto autorstwa Eduardo Coffmana i Joviego – słuchałem tego w ostatnich dniach podczas pracy i to znowu rozbudziło we mnie nowe pomysły na rzeczy, które już dawno uważałem za zamknięty temat.
(inna sprawa, czy gość, który to tłumaczy, ci leży czy nie, albo czy jego styl tłumaczenia jest dla ciebie zbyt nużący)
@link22:
No sory, ale jeśli chcesz uczyć się iluzji i nie masz tej książki... to nie wiem, w jakim świecie żyjesz.
Ta książka jest dla iluzji (hiszpańskojęzycznej) punktem zwrotnym, to taka ich pierwsza „biblia” (a przynajmniej ja to tak widzę, bo tak było w moim przypadku).
Tak czy siak, książki są genialne, chociaż wideo dobrze wytłumaczone też bardzo pomaga.
Moim zdaniem nie wszystko nadaje się do nauki.
Parafrazując mojego kumpla @DeZeta z jego wpisu na grupie dla uczniów na Telegramie:
Nie mówię, że chłopak z filmiku nie wrzucił tego w dobrej wierze, chcąc przekazać to, czego sam się nauczył, ale trzeba być bardzo wymagającym, gdy uczysz się od innych, i nie brać bezkrytycznie pierwszej lepszej rzeczy, na którą trafisz.
Jeśli w przyszłości zechcesz nauczyć się czegoś porządnie, będziesz musiał „oduczyć się tego, co już umiesz” (niech żyje NLP), a to jest znacznie trudniejsze, niż się wydaje. Właśnie dlatego tak ważne jest wybieranie dobrych źródeł i to, jak podchodzisz do nauki.
Obawiam się, że nie mógłbym się bardziej nie zgodzić z tym, co piszesz.
Dzień dobry:
Myślę, że poruszyliście kwestie, które wcale się wzajemnie nie wykluczają. Bycie krytycznym w tym przypadku wynika, moim zdaniem, nie tyle z ortodoksji, ile z chęci pomocy – chodzi o to, żeby ktoś od samego początku uczył się we właściwy sposób. A nawet jeśli chodzi o ortodoksję, to ostatecznie sprowadza się to do rzetelności metody, którą dopracowywano przez dziesięciolecia, przekazując ją z rąk do rąk najlepszych mistrzów.
Moim zdaniem @ricardorg2283 udostępnia film, który nie powinien być udostępniany, ponieważ nauka techniki z takiego źródła tylko Ci zaszkodzi. Choć autor robi to w dobrej wierze, efekt końcowy nie jest taki, jak powinien. Pod tym względem na poziomie moderacji przydałoby się wdrożyć pewną 'politykę jakości' i usuwać takie komentarze (albo same linki, edytując post i wyjaśniając, dlaczego zostały usunięte). Nie chcę dokładać pracy moderatorom, ale może dobrym pomysłem byłoby stworzenie bazy linków do dobrze wyjaśnionych technik? Kiedy ktoś o nie zapyta, odsyłałoby się go do wątku opisującego dany ruch. Taki wątek mógłby zawierać linki zarówno płatne, jak i darmowe, z podkreśleniem, że są to dobrze zainwestowane pieniądze i że dobrym zwyczajem jest od czasu do czasu opłacić subskrypcję, by okazać wdzięczność. Poza tym, darmowe filmy są darmowe zazwyczaj dlatego, że wrzucił je amator (z dużym prawdopodobieństwem, że nie jest to najlepsze możliwe wyjaśnienie), albo – jeśli wrzucił to zawodowiec lub półzawodowiec – zarabia na tym w inny sposób, czy to poprzez czystą monetyzację, czy prowadząc własny sklep itp.
I jeszcze jedno: myślę, że jest pewien problem z książkami. Mówi się, że obraz jest wart więcej niż tysiąc słów, film więcej niż tysiąc obrazów, a nauczyciel więcej niż tysiąc filmów. Kiedy czytam opis „Ases con Amor” w drugim tomie Ascanio, rozszyfrowanie tego zajmuje mi więcej czasu niż Champollionowi odczytanie kamienia z Rosetty. Czasem bariera wejścia jest niesamowicie wysoka, szczególnie dla nas, leworęcznych, bo musimy bez przerwy ćwiczyć wszystko w odbiciu lustrzanym. I nawet przy Canuto zdarza mi się to przy znacznie prostszych przykładach.
Strasznie dużo owijania w bawełnę i tłumaczenia rzeczy, o które nikt nie pytał 🙃 (ale zero wyjaśnień w kwestii tego, o co faktycznie ktoś pyta 🙄).
A) Nigdy nie twierdziłem, że ten filmik jest idealny. Po prostu są kulturalniejsze sposoby na mówienie pewnych rzeczy.
B) Gdybyście po prostu udostępnili jakiś filmik o empalmach, który sami uważacie za poprawny, byłoby po temacie, nie? :slight_smile:
C) Nawet jeśli jesteś świetny w tym, co robisz, nie musisz wcale być dobrym nauczycielem (różnie to bywa).
Jakiś gość pyta o bottom palmy.
Ktoś poleca mu jakieś wideo.
Wspominam, że trzeba uważać, bo osoba na tym nagraniu nie ma ani wiedzy, ani opanowanej techniki, ani doświadczenia, żeby uczyć tego we właściwy sposób. A to skończy się tylko przyswojeniem złych nawyków, z którymi w przyszłości będą same problemy.
Polecam mu zajrzeć do „Cartomagia Fundamental”. Tam znajdzie to, czego szuka.
Choćbym nie wiem ile razy czytał swój komentarz, szczerze nie widzę, gdzie niby „nie zachowałem kultury” albo byłem „ciut zbyt krytyczny”.
Szczerze mówiąc, kompletnie tego nie rozumiem.
@Zeta:
Widziałem ich w „Mam Talent”, jak przemycali karty „prosto pod nosem jury” i nikt się nie zorientował. Co więcej, kiedy kamera ich przyłapuje, zauważasz to dopiero za drugim czy trzecim razem, gdy oglądasz nagranie... Też uważam, że misdirection to podstawa.
pozdrawiam
Morał:
Czytamy książkę i uzupełniamy ją wideo (sam tak robię 😉)
Pozdrawiam
@ricardorg2283:
👍
Pomyśl o jednym: ta dwójka to bliscy przyjaciele (szczególnie Jovi) Vicente Canuto, więc nagrywają te filmiki za jego pełnym błogosławieństwem.
Więc lepszego uzupełnienia (darmowego) raczej nie znajdziesz, zwłaszcza z punktu widzenia samego autora, „Świętego Canuto”.
(Pomijając kursy oparte na tej książce)
Kurczę 😮 dzięki za ostrzeżenie. Jak zobaczyłem nazwisko Vicente Canuto, przypomniałem sobie, że na YouTube jest kanał z rodzajem kursu opartego na tej książce – tłumaczą tam zarówno efekty, jak i techniki. Wydaje mi się, że nazywa się „aprender magia en 7 minutos” (no, te 7 minut to zazwyczaj tylko czas trwania filmu, bo żeby faktycznie się nauczyć... to trzeba poświęcić kilka godzin, hehe).