Patter: autorski czy kopiowany

Czy patter tworzysz sam, czy korzystasz z tego przekazywanego z pokolenia na pokolenie?

2
5
Dołącz do rozmowy...

To skomplikowana odpowiedź, bo bardzo zależy od tego, jakim iluzjonistą chcesz być.

Uważam, że efekty powinny leżeć na nas jak dobrze skrojony garnitur. Czasami upieramy się przy kopiowaniu efektów i/lub prezentacji, bo nam się podobają, ale zupełnie nie współgrają z tym, kim jesteśmy jako iluzjoniści, z naszymi realiami itp. To może być najlepsza prezentacja w historii, taka, która przetrwała dwa stulecia, ale jeśli do nas nie pasuje, to nie polubimy się z nią nawet za trzy życia.

Niektórych efektów nigdy nie uczynimy w pełni swoimi, inne (te nieliczne) będą leżeć idealnie, a większość będzie wymagała adaptacji, żebyśmy poczuli się z nimi komfortowo. Jakaś zmiana w zliczeniu, zmiana w gadce...

I wcale nie trzeba tworzyć własnych efektów, żeby poczuć, że są twoje. Fred Kaps jest świetnym przykładem iluzjonisty-interpretatora, a dla Ascanio był po prostu największym – ni mniej, ni więcej.

Swoją drogą, na początku kopiowanie jest czymś naturalnym (i dobrym) – zupełnie jak w każdej innej sztuce. Dopiero budujemy swoją magiczną osobowość. Jeszcze nie wiemy, co nam leży, a co nie, i w ten sposób szukamy własnej magicznej tożsamości.

8
DeZeta Pil· Oct 8

Wszystko sprowadza się do tego, z czym czujesz się komfortowo. Oczywiście prezentacja, w którą sam nie wierzysz, nie wywoła takich samych emocji jak ta, do której jesteś całkowicie przekonany.

Yigal Mesika powtarza jak mantrę, że aby lewitacja i/lub zawieszenie w powietrzu były wiarygodne, iluzjonista musi sam uwierzyć (i przy okazji sam się zadziwić) tym, że przedmiot lewituje lub porusza się sam z siebie. To samo tyczy się Haunted Key (który nie ma żadnego gimmicku, działa czystą wolą iluzjonisty), Blow de Capilla itd. Niezwykłe rzeczy dzieją się z woli iluzjonisty, który używa swoich „mocy” – czyż to nie niesamowite?

Jak więc dostosowałbyś prezentację, wychodząc z takich założeń? Moim zdaniem nie ma nic złego w dosłownym skopiowaniu prezentacji, która po prostu działa, zwłaszcza jeśli zawiera żarty lub bardziej uniwersalne sytuacje – choć oczywiście każdy zawsze dodaje coś od siebie. Koszmar Profesora czy Wild Card dają niewiele możliwości, by przejść ze scenariusza opisowego na fabularny.

Ale cóż, jak już pisałem w innym artykule, nic nie jest wyryte w kamieniu (a już na pewno nie w iluzji) i możesz czerpać z wielu środków literackich wykraczających poza typowe opisy, reprezentacje czy fikcję: storytellingu, metafor, porównań, bajek, anegdot, historii itp. Chodzi o to, żeby próbować, różnicować, nie przynudzać i dobrze się bawić.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o narracji, polecam lekturę: „Morfologii bajki” Władimira Proppa oraz „Podróży bohatera” Josepha Campbella.

A bardziej szczegółowo o strukturze scenariusza w iluzji: „Scripting Magic” Pete'a McCabe'a lub „El discurso con método” Armando de Miguela.

Mam nadzieję, że pomogłem. Pozdrówka!

7
Daniel· Oct 10

Cześć wszystkim i wielkie dzięki za Wasze wiadomości. Prawdę mówiąc, wrzuciłem ten temat, bo wydaje mi się, że można na niego spojrzeć z wielu różnych stron, a uwielbiam wymieniać się przemyśleniami. Jeśli zapytacie mnie o zdanie, to powiedziałbym, że na samym początku człowiek nie ma innego wyjścia, jak tylko kopiować samą sztuczkę, prezentację itd., żeby potem, wraz z doświadczeniem i ograniem, stopniowo dostosowywać to do swojego stylu, aż wreszcie odcisnąć na tym swój własny charakter lub dać temu inny finał.

Przez wiele lat byłem DJ-em i zawsze powtarzałem, że dobry DJ, bez względu na wszystko, musi utrzymać ludzi na parkiecie – i nie porwie publiki do tańca i wspólnej zabawy, jeśli sam nie czerpie z tego frajdy.

Pozdrowienia dla wszystkich z Urugwaju

4

Myślę, że to właśnie prezentacja definiuje iluzjonistę i wyróżnia go na tle innych. Oczywiście nie da się uniknąć stosowania gagów, żartów czy nawet całych motywów narracyjnych w niektórych rutynach – zwłaszcza jeśli wywarły na nas duże wrażenie i mocno wpisują się w nasze rozumienie iluzji oraz naszą postać sceniczną. Jednak kopiowanie prezentacji jeden do jednego kłóci się z naszą misją. Przede wszystkim dlatego, że ryzykujesz sytuację, w której ktoś z widowni widział już dokładnie to samo show w innym miejscu i poczuje się rozczarowany. Ten sam trik, przy zachowaniu identycznej rutyny, może wydać się zupełnie nowym efektem, jeśli tylko zmienisz jego prezentację. I działa to w obie strony: inny trik zaprezentowany tak samo może sprawiać wrażenie wtórnego... Być może przypisuję zbyt wielką wagę do narracji, jako że wywodzę się ze świata storytellingu i tradycji mówionej, ale wierzę, że sukces każdego widowiska tkwi w tym, jak je opowiadamy, na ile potrafimy być oryginalni i jak zdołamy dopasować to wszystko do naszej scenicznej postaci.

4
Mario Garcia· Oct 7

Pozdrawiam wszystkich.

U nas w Meksyku mamy takie powiedzenie: „jaka żaba, taki kamień” (czyli: dostosuj działanie do sytuacji).

Jeśli jesteś zawodowym iluzjonistą i bierzesz pieniądze za pokazy, masz obowiązek tworzyć własne prezentacje. Nie możesz kopiować, bo musisz być oryginalny. Nawet same efekty powinieneś chociaż trochę zmodyfikować, a co dopiero ich prezentację.

Ale jeśli jesteś amatorem, który pokazuje sztuczki tylko rodzinie i znajomym, spokojnie możesz korzystać z tych klasycznych, tradycyjnych prezentacji.

Ściskam

1