Wyjście awaryjne, gdyby „Kwiaty Coleridge'a” nie wyszły

Cześć wszystkim!

Pracuję obecnie nad „Kwiatami Coleridge'a” Gabi Parerasa. Zastanawiam się, jak to opisać, nie zdradzając zbyt wiele... (nie mam pewności, jak bardzo mogę się zagłębiać w szczegóły techniczne na tym forum).

Podczas wykonywania tego efektu istnieje ryzyko, że widz, który wybiera kartę, „rozbije” cały układ. W takiej sytuacji potrzebowałbym mieć w zanadrzu jakiś alternatywny efekt. Jakie rutyny proponujecie jako wyjście awaryjne, biorąc pod uwagę karty leżące na macie i fakt, że widz już jedną wskazał?

Z góry dziękuję za pomoc.

2
13
Dołącz do rozmowy...
Loren· Nov 8

Czy przez „posypanie się” masz na myśli to, że widz wybiera nie tę kartę, co trzeba?

0

Tak, dokładnie o to chodzi.

Jeśli widz wybierze nie tę kartę, co trzeba, najlepiej przejść do innego efektu (w końcu publiczność nie wie jeszcze, co planujesz), wykorzystując karty leżące na macie oraz tę wybraną, tak aby nikt nie wyczuł tego „uniku”.

Wybaczcie, że piszę tak ogólnikowo, ale nie chcę zdradzać za wiele...

Mam parę pomysłów, ale są bardzo banalne: odgadnięcie wybranej karty prostym handlingiem, sprawienie, żeby się pojawiła, gdzieś powędrowała czy coś w tym stylu... ale jak wtedy uzasadnić to, że na samym początku widz odliczył 10 kart?

Chciałbym znaleźć taki „out”, w którym to odliczanie byłoby naturalnie wplecione.

Wszelkie pomysły mile widziane!

Dzięki!

1