Pokazywanie magii znajomym i rodzinie

Cześć! Zastanawiam się, jak reagują rodzina i znajomi, kiedy nagle zaczynasz pokazywać magię. To prawie zawsze nasza pierwsza widownia i zarazem najtrudniejsza, bo to oni znają Cię najlepiej, więc patrzą na Ciebie i traktują Cię zupełnie inaczej niż zwykła publika.

Jeśli nagle chcesz pokazać znajomym jakiś efekt, nawet tak zupełnie na luzie i przy okazji, to czy potem nadal traktują Cię poważnie? Czy patrzą na Ciebie w inny sposób?

Pozdrawiam!

8
19
Dołącz do rozmowy...
DeZeta Pil· Sep 10

To bardzo złożone pytanie, na które składa się wiele różnych punktów widzenia i sytuacji.

Z własnego doświadczenia powiem, że mam wąskie, zaufane grono bliskich, na których ćwiczę swoje efekty. Ale mojej rodzinie ze strony partnera na przykład, albo bardzo bliskiej przyjaciółce – choćbym nie wiem jak tłumaczył, że chcę im tylko zapewnić dobrą zabawę – nie mogę pokazać niczego, bo od razu myślą, że robię ich w konia, zgrywam najmądrzejszego w pokoju albo ich okłamuję. Czasami zdarzało im się nawet celowo spalić mi efekt, co oczywiście strasznie mnie wkurzało. W takich sytuacjach najlepiej po prostu spakować karty i zająć się czymś innym. Nigdy nie pokazuj magii komuś, kto tego nie chce. Uważaj na to, bo mogą z tego wyjść tylko niepotrzebne żale.

Chodzi o to, że wchodzisz w swoją rolę maga, a rodzina i przyjaciele, którzy przecież świetnie cię znają, nie kupują tego. Nie są do tego przyzwyczajeni, nie podoba im się taka postawa i od razu przyjmują pozycję obronną. Poza tym, jeśli twoja rodzina widziała twoje postępy – od momentu, gdy nie wiedziałeś nawet, jak trzymać talię, po wyczarowanie królika – tym bardziej w to nie uwierzy.

Myślę, że to powszechny problem – istnieje nawet literatura na ten temat, na którą na początku drogi rzadko zwraca się uwagę. Uważam jednak, że kluczowe jest jasne określenie, dla kogo występujesz, i zbudowanie zdrowej relacji, na której skorzystają wszyscy. Jak to mówią: szkoda, że nikt mi tego tak nie wyłożył, kiedy zaczynałem.

Osobiście uważam, że posiadanie rodziny i przyjaciół, na których można testować efekty i ćwiczyć, to mimo wszystko ogromna zaleta. Musisz mieć jednak świadomość, że to widownia beta, czyli ludzie, przy których możesz próbować, ćwiczyć, pytać o błędy i zbierać feedback. Dlatego powinieneś traktować ich właśnie w ten sposób i nie oczekiwać spektakularnych reakcji. Po pierwsze, bo wiedzą, kim jesteś. Po drugie, bo widzieli twoje wpadki. I po trzecie – najważniejsze – bo będą szukać błędów na każdym kroku, żebyś mógł je poprawić. Dokładnie tak powinieneś podchodzić do ich krytyki.

Myślę, że powinieneś ustalić pewne zasady na start. Pierwsza z nich: potrzebujesz ich pomocy do ćwiczeń i rozwoju, zupełnie jak przy próbach do sztuki teatralnej (w końcu to występ!). Powiedz im też otwarcie, że zbyt surowa krytyka podkopie twoją pewność siebie i samoocenę, więc prosisz o wyrozumiałość. Wytłumacz, że musisz ćwiczyć przed ludźmi i potrzebujesz ich cierpliwości, gdy robisz coś powoli albo się pomylisz. Wyjaśnij, że aby dobrze opanować efekty, musisz je powtarzać, i że zależy ci, by wyłapywali nowe błędy. No i przede wszystkim – nie próbuj im zaimponować. Nie możesz codziennie przychodzić z nowym, spektakularnym efektem; musisz w kółko powtarzać i szlifować te same rzeczy.

I pamiętaj – nie twierdzę, że wszyscy znajomi i rodzina rzucą się do pomocy, ale na pewno znajdziesz kilka osób, które chętnie to zrobią, i to będzie najlepsza szkoła, jaką możesz przejść. Oczywiście nie pozwalaj na kpinki, celowe niszczenie efektów czy próby udowodnienia, że są od ciebie mądrzejsi – bez względu na to, kto to jest. To nie rywalizacja, tylko rozrywka.

Nie bój się czasem wyjaśnić im, jak działa dany efekt – jakiś ruch, gimmick itp. – po to, żeby ocenili kąty, ułożenie dłoni, postawę ciała czy to, czy powinieneś więcej mówić. Wytłumacz im, na czym polega misdirection czy całe to odwracanie uwagi: czy patrzą na twoje ręce, kiedy mówisz, czy może nie potrafisz odciągnąć ich wzroku i skupić go na czymś innym w momencie, gdy wykonujesz sekretny ruch. Pamiętaj, że to widownia beta, która będzie musiała znosić twoje próby, kiedy uczysz się nowego efektu. Zasługują na to, by poznać sekret jakiejś sztuczki, skoro są częścią twojego rozwoju.

Coś, co bardzo mi pomogło przez pewien czas (w okresie, gdy trafiałem wyłącznie na psujących zabawę hecklerów, a nie na widzów, którzy chcieli po prostu cieszyć się magią), to zastrzeżenie na samym wstępie, że magia nie istnieje, a ja będę używał sztuczek, metod i sekretnych chwytów, żeby uwierzyli w niemożliwe, wywołać u nich zachwyt i sprawić, byśmy wszyscy dobrze się bawili. Słowem – definiowałem magię całkowicie obiektywnie przed rozpoczęciem pokazu, żeby nikt nie czuł się oszukany. Czasami to działało, czasami nie. Dziś już tego nie robię, bo to z góry szufladkuje i wpływa na nastawienie potencjalnie pozytywnej widowni. Po prostu: jeśli widzę, że nastawienie jest dobre, to je podkręcam, a jeśli nie – przerywam i dziękuję, bo nikt z nas nie ma czasu na jego marnowanie.

Mam nadzieję, że te przemyślenia i wskazówki okażą się pomocne. Pozdrówki!

11

Wielkie dzięki! Nie wiedziałem, że ludzie potrafią się tak spiąć tylko dlatego, że chcesz im pokazać trochę magii. Do tej pory myślałem, że najgorsze, co może się stać – oprócz kogoś, kto próbuje zepsuć sztuczkę – to po prostu to, że rodzina i znajomi przestaną mnie potem brać na poważnie.

Pozdrawiam! :slight_smile:

0
Bernardo· Dec 29

Dziękuję za podzielenie się tak treściwymi akapitami. Osobiście bardzo to doceniam.

2
Mario Garcia· Sep 9

Cześć Mariana

U mnie jest tak, że kiedy sam proponuję pokazanie jakiejś sztuczki, moja rodzina i znajomi traktują to jak wyzwanie. Nie chcą dać się zaskoczyć, tylko próbują mnie przyłapać, bo czują, że zamiast robić coś fajnego, po prostu ich oszukuję – albo czują się oszukani, gdy nie potrafią rozgryźć sekretu.

Ale kiedy to oni sami proszą mnie o pokazanie magii, wtedy wszystko idzie znacznie lepiej.

Morał z tego taki: trzeba pokazywać magię, którą ludzie sami chcą oglądać.

Pozdrawiam

7

Cześć Mario, kiedy wśród moich widzów trafia się sceptyk albo ktoś, kto zamiast dobrze się bawić, próbuje mnie przyłapać, zapraszam go na scenę i robię mu numer „Pim Pam Pum”. Mam po tym świetne rezultaty, a tym „mądrusiom”, jak ich nazywam, szybko rzednie mina.

6

Cześć Mario!

Uh, szkoda, że tak na to patrzą 😢

Wielkie dzięki za odpowiedź, bardzo mi się przydała!

Pozdrawiam!

0

Moja druga połówka ma ścisły umysł i nie znosi „niemożliwych” rzeczy, zawsze chce mnie przyłapać hahahaha

To spore wyzwanie, ale podobno miłość pokona wszystko 😅

6

O, to ciekawe, bo magia i nauka idą w parze :slight_smile: Mówią, że z Houdinim było tak samo, zawsze chciał rozgryźć sztuczkę i tylko Dai Vernon zdołał zaprezentować mu efekt, którego Harry nie był w stanie rozgryźć 😅 i pokazał mu ten sam efekt 7 razy z rzędu!

Pozdrawiam i wielkie dzięki! Dobrze wiedzieć na wszelki wypadek, haha

1
Mateo Piana · Sep 9

Tak jak pisze @mario_garcia_diaz, najbliższej rodzinie mega ciężko zrobić fajny climax bez ciągłego rzucania kłód pod nogi. Najpierw spróbowałem z młodszą siostrą i wszystko szło jak z płatka, ale ze starszym bratem już zaczęły się schody. Za to ze starszymi osobami (jak z twoją babcią) jak najbardziej da się to zrobić i nie kwestionują instrukcji, które im dajesz

Mam nadzieję, że to jakoś pomogło. Pozdro!

6

Wielkie dzięki, Mateo! :slight_smile:

0
Ricardo· Jan 7

Hahaha, fakt, gość nie jest zbyt dynamiczny.

Tutaj lepsze wideo, w dodatku z pokazem, a to zawsze się przydaje.

Pozdrawiam

2

Wielkie dzięki, Carlos! :slight_smile:

0