Wprowadzenie do magii – bardzo podstawowa rada, o której warto pamiętać (moim zdaniem), kiedy zaczynasz

Będę oczywiście mówić o iluzji karcianej.

Myślę – i jest to moja osobista opinia – że kiedy zaczynamy w tym magicznym świecie, wszyscy dostajemy obsesji na punkcie uczenia się jak największej liczby sztuczek.

Z czasem wcale nie jest lepiej. Może minąć dobrych kilka lat, zanim zaczniemy ustalać priorytety, skupiać się na kilku efektach (tych, które najbardziej nam leżą) i jakoś ułożymy swój repertuar.

Efekty matematyczne i automatyczne, z łatwymi lub trudniejszymi technikami, z użyciem talii preparowanych lub pojedynczych spreparowanych kart, z małą liczbą kart...

No cóż... sporo tego.

Właściwie, kiedy zaczynamy z technikami (palming, pas, fałszywe tasowania, forsowania, double lift, Ascanio spread i fałszywe zliczenia itd.), zawsze napotykamy na jakieś problemy przy robieniu postępów, co nieraz prowadzi do frustracji.

Oczywiście wytrwałość to jedyne, co nam pozostaje, aby dopracować szczegóły i osiągnąć perfekcję.

Gdyby jednak ktoś mi to wtedy powiedział, być może zanim dostałbym obsesji na punkcie tylu technik, nauczyłbym się jednej BARDZO PRZYDATNEJ rzeczy przed wszystkim innym (zwłaszcza że im człowiek młodszy, tym lepszą ma pamięć :slight_smile: ).

Mam na myśli mnemonikę (jakąkolwiek), w moim przypadku padło na tę stworzoną przez Juan Tamariz i Dani Daortiz.

Jeśli jest coś, co moim zdaniem NAPRAWDĘ warto opanować już na samym początku, to MNEMONIKA.

Zapewniam Was, że czas, który na to poświęcicie, zwróci się z nawiązką w postaci godzin i godzin czystej magii.

Pozdrawiam wszystkich i życzę dobrej magii!!!

6
18
Dołącz do rozmowy...
Eva S.· Jul 19

Myślę, że dzisiaj, przez media społecznościowe, jesteśmy wystawieni na o wiele więcej efektów, które mogą „tworzyć” w nas potrzebę ciągłego uczenia się nowych rzeczy bez ich prawdziwego zrozumienia. Sprawia to, że tylko kopiujemy dany efekt, nie dodając nic od siebie, nie dając mu serca i czasu.

Myślę, że najlepsza rada, jaką mógłbym dać komuś, kto chce zacząć, to żeby poświęcił na to czas, czerpał z tego radość i nie śpieszył się z nauką.

10
SGab· Jul 20

Bardzo trafne stwierdzenie. Sam mam talię NOC od Shina Lima i jest w niej karta gaff do wyprodukowania króla pik, ale wpadłem na lepszy i zupełnie inny efekt, który szlifuję już od miesiąca.

2

Obawiam się, że muszę się zgodzić z @DeZeta.

Aby w pełni wykorzystać potencjał Mnemoniki, potrzebujesz technik. Faro, enfile, fałszywe tasowania, estimación (szacowanie liczby kart), empalmes (przykrycia), vistazos (podglądnięcia), forzajes (wymuszenia)...

Prediccion, jeden z moich ulubionych efektów, wymaga fałszywego tasowania, double liftu, szacowania, meksykańskiego enfila... (na tym poprzestanę).

A te techniki to nie jest materiał na początek.

Sama w sobie, bez technik, Mnemonica nie jest praktyczna. Służy tylko do rozpoznania wybranej karty i do kilku gier w odgadywanie, jak ta Juana z notatnikiem, w którym zapisuje się imię sławnej osoby.

Dla mnie, jeśli to ma być jedyne zastosowanie, to nie warto. Ale jeśli masz narzędzia, by wycisnąć z niej wszystko, co najlepsze, to jest to rewelacja. Uważam też, że trzeba mieć doświadczenie sceniczne (tablas). Źle wykonana "Mnemonicosis" przez brak obycia może wyjść fatalnie.

Uważam, że trzeba zacząć od podstaw. Canuto czy Giobbi (lub Florensa) to świetne przykłady tego, jak zacząć od prostych rzeczy, nabrać wprawy i się rozwijać. W końcu jeśli lubimy karty, to kluczowe jest opanowanie double liftów, fałszywych tasowań itp., które potem wykorzystamy w rutynach z Mnemoniką.

7

@Willy Quintana-Lacaci:

Żeby w pełni wykorzystać potencjał Mnemoniki, potrzebujesz technik. Tasowania Faro, top change, fałszywe tasowania, estymacja, palmowanie, peeki, force'y...

Myślę, że ćwicząc to wszystko, można jednocześnie zapamiętywać talię. W końcu mi samemu zajęło sporo czasu, zanim opanowałem ją całkowicie automatycznie.

Oczywiście wszystkie te techniki wymagają czasu i praktyki (ale to w gruncie rzeczy czysta mechanika), jednak to coś, czego dobrze się uczy w pierwszych latach dzięki powtórzeniom, a potem się to szlifuje.

A jeśli w tym okresie zapamiętasz już mnemonikę (wytrenujesz umysł), to kiedy naprawdę opanujesz te techniki, będziesz mógł w pełni z niej korzystać.

@Willy Quintana-Lacaci:

A te techniki to nie jest coś na start.

Mmmm, to chyba zależy od osoby. Ja jestem typowym samoukiem... a minus tego jest taki, że nigdy nie trzymałem się odpowiedniej kolejności nauki. W książkach zawsze omijałem rozdziały, wracałem do wcześniejszych. Możliwe, że na początku, przez nadmiar informacji, trochę stanąłem w miejscu, bo za dużo czytałem, a za mało ćwiczyłem.

Mimo to, kiedy już na poważnie wziąłem się za te techniki, nie zajęło mi dużo czasu, żeby je opanować, łączyć ze sobą, a nawet tworzyć własne efekty czy ich warianty.

No bo techniki to po prostu techniki... jak kata w sztukach walki – powtarzasz do znudzenia, aż zaczniesz robić to automatycznie.

Jestem pewien, że kiedy Jimi Hendrix grał te swoje solówki, nie myślał o tym, co gra... myślał na przykład o liście zakupów. 😅

I z tymi wszystkimi technikami jest tak samo – wymagają treningu i powtórzeń. Wstajesz, bierzesz talię do ręki i przez cały dzień, w każdej wolnej chwili, ćwiczysz, nawet w łóżku przed snem. I z dnia na dzień technika staje się coraz lepsza.

@Willy Quintana-Lacaci:

Sama w sobie, bez technik, Mnemonica nie jest praktyczna. Służy tylko do poznania wybranej karty albo do jakiegoś efektu z odgadywaniem, jak ten, który robi Juan z notesem, w którym zapisuje się nazwisko sławnej osoby.

Zupełnie się z tym nie zgadzam.

Myślę, że bardzo ograniczasz efekty z mnemoniką tylko do tych wymagających technik.

Zapominasz, że akurat mentalizm potrafi wycisnąć mnóstwo różnych efektów z jednej i tej samej metody przepowiedni. A Mnemonica, poza efektami z użyciem technik, pozwala na o wiele więcej – wszystko zależy od wiedzy i kreatywności każdego z nas.

@Willy Quintana-Lacaci:

Myślę, że trzeba zacząć od podstaw. Canuto czy Giobbi (albo Florensa) to świetne przykłady na to, jak zacząć od prostych rzeczy, nabrać płynności i się rozwijać.

I wcale się z tym nie kłócę. Właściwie „Cartomagia fundamental” Vicente Canuto i „Gran Escuela Cartomágica” Roberto Giobbiego były jednymi z moich pierwszych książek (obok „Magia en el bar”, „La Vía Mágica” i „Pięciu punktów magicznych” Juana Tamariza, „52 amantes” José Carrolla, „La magia de Ascanio” Jesúsa Etcheverry’ego, „La buena magia” Darwina Ortiza itd.).

@Willy Quintana-Lacaci:

W końcu, jeśli lubimy karty, kluczowe jest opanowanie double liftów, fałszywych tasowań itp., które potem wykorzystamy w efektach z mnemoniką.

W moim przypadku, w niecałe 2 miesiące miałem te techniki (oprócz Faro 😅) opanowane. Wychodziły mi tak dobrze, że aż sam zacząłem wątpić w magię.

Miałem ten dziwny moment, kiedy pomyślałem: „niewiele więcej zostało do nauki” (choć zawsze jest coś nowego do odkrycia) i czułem, że robiąc magię, po prostu „oszukuję”, a nie robię prawdziwej magii (mimo że ludzie byli zachwyceni). A wszystko przez to, że miałem obsesję na punkcie techniki, zamiast skupić się na historiach i samej prezentacji trików, co według mnie jest najważniejsze w każdym efekcie.

Dobry trik no nie wymaga bardzo trudnych technik, ale oczywiście pomagają one w jego wykonaniu czy tworzeniu wariantów.

Dałem tylko rekomendację, która sprawdzi się zapewne u maksymalnie 10% początkujących.

Na początku kupowałem mnóstwo książek. W sumie „Sinfonía de Mnemónica Mayor II” miałem wcześniej niż część pierwszą (która akurat wtedy była wyprzedana). Kiedy w końcu zdobyłem ten pierwszy tom (pamiętam, że czytałem wtedy Corindę), zacząłem go przeglądać i pomyślałem: „ale nuda”.

Przeleżał tak na półce chyba ze 4 lata 😅

Kiedy w końcu po niego sięgnąłem i spróbowałem, byłem zszokowany, jakie to było proste (dobra, oczywiście zajmowałem się już magią od lat) i myślę, że gdybym nauczył się tego wcześniej, bardzo by mi się to spodobało.

W każdym razie, jeśli ktoś lubi matematykę, łamigłówki czy szachy, powinien przynajmniej spróbować ją zapamiętać, ćwicząc jednocześnie wszystkie wspomniane przez Ciebie techniki.

2

@Boky:

haha, René Lavand (ś.p.) mógłby powiedzieć nam co innego, i to jedną ręką

Dla mnie są ludzie, którzy są „bogami” (a więc wyjątkami) i René jest jednym z nich (był za życia i nadal nim jest).

To dla mnie żaden przykład 😅 😅 😅, zwłaszcza jeśli chodzi o perfekcyjne Faro jedną ręką, po prostu mistrzostwo.

0

@Banton:

Tamariz pisze w pierwszym rozdziale, że jeśli nie potrafisz zrobić perfekcyjnego Faro, to lepiej przestań czytać – i na tym skończyłem.

😂 😂 😂

Mówi to tylko tak dla gadania, aż nie do wiary, że Ty (lub ktokolwiek) wierzysz w te „głupoty”.

Czy to nie ten sam Tamariz, który zajmuje się liczeniem kart na oczach widzów, a nawet układa je zupełnie bezczelnie, podczas gdy opowiada jakąś „historyjkę”?.

To klasyczne „nie rób tego... podczas gdy ja robię to bez przerwy”

Daj spokój, z mojego punktu widzenia wcale nie trzeba umieć robić FARO, absolutnie.

(choć mi akurat wychodzi już idealnie nawet z 5 lub 6 razy pod rząd, kwestia ćwiczenia i ćwiczenia)

Nie mówiąc już o tym, że można bez problemu użyć połowy talii (jeśli brakuje Ci kart) i stworzyć własny stos mnemiczny.

Wiem, że „o gustach się nie dyskutuje”, więc rozumiem, że chcesz podejść do tego bardziej praktycznie, po swojemu. 😋

0
DeZeta Pil· Jul 21

Wybacz, że się nie zgodzę, kolego, ale nie uważam, żeby zaczynanie od mnemoniki było dobrą radą. Myślałem, że raczej powiesz, iż lepiej opanować niewiele efektów i robić ich warianty za pomocą różnych technik i handlingów. Powiedzmy, że lepiej po prostu ćwiczyć, niż fiksować się na jednej dziedzinie.

To samo można zrobić na mnóstwo sposobów, a mnemonika to tylko kolejne, w dodatku dość zaawansowane narzędzie. Jeśli kręcą Cię karty (jak każdego na początku), znacznie więcej nauczysz się, robiąc „karty windy” na 10 różnych sposobów przy użyciu różnych technik (a da się to zrobić na jakieś 20 sposobów), niż wkuwając mnemonikę tylko po to, by zapomnieć ją po tygodniu.

0

@DeZeta:

Wybacz, że się nie zgodzę, kolego, ale moim zdaniem zaczynanie od mnemoniki to kiepska rada.

Doskonale to rozumiem, pamiętaj... to jest moja opinia oparta na moim doświadczeniu.

W moim przypadku wolałbym nauczyć się jej od samego początku, bo była dla mnie „łatwiejsza” niż nauka innych sztuczek opartych na trudniejszej technice. Każdy z nas jest inny, no i uwielbiam matematykę, więc dla mnie mnemonika to jak gra wewnątrz samej iluzji. Rozumiem jednak, że nie dla każdego na starcie musi to być proste.

@DeZeta:

Myślałem, że powiesz, iż lepiej opanować kilka efektów i robić ich warianty za pomocą różnych technik i handlingów. Powiedzmy, że lepiej po prostu ćwiczyć, niż od razu fiksować się na jednej dziedzinie.

To naprawdę świetna rada, choć bardzo ogólna i szeroka, i nie zawsze sprawdzi się u każdego.

To jasne, że powolny start, krok po kroku, jest najlepszy dla większości, ale w miarę postępów zauważysz, że niektóre rzeczy wychodzą ci lepiej niż inne. Jeśli masz smykałkę do matematyki i szybkiego liczenia w pamięci, mnemonika da ci masę frajdy.

@DeZeta:

mnemonika to tylko kolejne narzędzie, i to całkiem zaawansowane

Nie zgodzę się. Dla mnie (a nie jestem profesjonalnym iluzjonistą) to banalnie proste. Jedna talia i sekwencja co najmniej 20 efektów z rzędu. Całkowicie idealna struktura matematyczna.

Najwięcej pracy, moim zdaniem, wymagałoby dobre przygotowanie pokazu z ciekawą historią.

@DeZeta:

Jeśli kręcą cię karty (jak każdego na początku), więcej się nauczysz, robiąc „kartę windę” na 10 różnych sposobów, zmieniając techniki (można to zrobić nawet na 20 sposobów)

Rozumiem, rozumiem. Nie kłócę się z tym. Masz rację.

@DeZeta:

...niż ucząc się mnemoniki tylko po to, żeby zapomnieć ją po tygodniu.

Tu się nie zgodzę, mnemoniki NIGDY się nie zapomina – oczywiście pod warunkiem, że poświęcisz jej trochę czasu na naukę i praktykę.

Jeśli wykujesz ją w kilka dni i potem nie będziesz używać, to logiczne, że nic z tego nie będzie.

Choć w tej kwestii, jak i w każdej innej, każdy z nas jest inny.

Pozdrawiam i dobrej magii!!!

4
Mateo Piana · Jul 20

Sorki, ale jestem początkujący i nigdy nie używałem tej techniki.

Gdy mówicie o stacku konkretnej osoby, to chodzi o jakiś celowo przygotowany układ, który można znaleźć w internecie? Czy o coś innego?

Znacie jakieś strony, gdzie można znaleźć triki oparte na tych podstawach?

0

Słuchaj, w mnemotechnice każda talia ma swój konkretny układ.

Juan Tamariz ma swój, Dani Daortiz również (to właśnie te opanowałem), znam też dwa inne układy (Woody'ego Aragona i Simona Aronsona).

Tak naprawdę możesz stworzyć własny, dowolny układ.

Czy w internecie? W internecie..., jeśli wiesz, gdzie szukać..., znajdziesz WSZYSTKO.

Wystarczy spojrzeć na filmy na YouTube, gdzie ludzie zdradzają sekrety 😅 😅 😅

Powiem ci, że zarówno jeśli chodzi o sam "układ", jak i jego późniejsze zapamiętanie... prawdopodobnie nie musisz wydawać prawie nic. Układ znajdziesz w sieci, a do nauki pamięciowej istnieje płatna aplikacja na Androida (https://play.google.com/store/apps/details?id=com.alvaritez.mnemonicosis&hl=es&gl=US) i druga, również płatna, na iOS (https://apps.apple.com/us/app/memo-deck-mnemonica-edition/id817404892?l=es) – i to na początek "w zupełności wystarczy".

Ale... istnieją książki tych autorów, które nie tylko tłumaczą, jak poprawnie zapamiętać talię, ale też uczą, jak z niej korzystać, pokazując liczne możliwości i efekty.

Dlatego, mimo że możesz zacząć zdobywać wiedzę "partyzancko" w sieci, polecam zaopatrzyć się w któryś z tych manuskryptów (kupiony lub pożyczony). Osobiście na start polecam „Sinfonia en Mnemonica Mayor I” – Juan Tamariz oraz „Sinfonia en Mnemonica Mayor II” – Juan Tamariz.

Mam nadzieję, że pomogłem.

Pozdrawiam i udanych czarów!!!

5
Dani· Jul 19

Na czym polega talia mnemotechniczna?

Mam o nich dość mgliste pojęcie i chciałbym je dogłębnie zrozumieć (przede wszystkim na czym polegają i co można dzięki nim osiągnąć).

0

Podsumowując, chodzi o zapamiętanie konkretnego układu talii (choć dla widzów wygląda ona na całkowicie pomieszaną), a w zasadzie pozycji każdej z 52 kart.

I choć brzmi to niewiarygodnie, w tydzień opanujesz je wszystkie bez najmniejszego problemu.

Kiedy sprzedają ci Mnemonikę, mówią, że nauczysz się jej w 3 godziny (pewnie u niektórych tak jest), w moim przypadku zajęło mi to trochę więcej czasu, choć już po 2 czy 3 dniach miałem ją w głowie. Później to już tylko kwestia praktyki, aby zyskać płynność myślenia niezbędną do wykonywania licznych trików, na które pozwala tego typu talia.

4